niedziela, 27 listopada 2016



Hejka! Zamieszczam kilka  moich pospiesznych obrazków z programu paint, aby nie zaniedbać na tym blogu jeszcze jednej mojej wielkiej pasji - rysowania.  Wolę przelewać swoje artystyczne wizje na papier aniżeli na komputer, jednakże kieruję się zasadą, że należy spróbować wszystkiego. ;) 

 
 
 
 
 

środa, 16 listopada 2016

Hejka! Dzisiaj było w szkole superowo! Dostałam szóstkę z przyrody z odpowiedzi przy mapie. Było nam wszystkim bardzo wesoło, mieliśmy dwa zastępstwa. Ale najfajniej było na matematyce. Było sprawdzanie głów u pani pielęgniarki i zostałyśmy z Alinką (mają BFF) w sali. Było czadowo! Słuchałyśmy sobie muzyki - Shawn Mendes "Treat you better" i Beyonce "Broken - hearted girl"- i ułożyłyśmy super historyjkę. Pisałyśmy na zmianę zdania i zaginałyśmy kartkę, by ta druga  nie widziała poprzedniego. Wyszło nam bardzo sensowne opowiadanie,  nasze zdania (niektóre!) łączyły się ze sobą. Zresztą, zobaczcie sami: 
A.C - ja
A.G - Alinka
Historyjka 
A.C Dawno, dawno temu żyła sobie księżniczka.
A.G A niegrzeczna dziewczynka skakała po ławkach i zabiła Katy Perry. (xd)
A.C I wpadł do kotła i został ugotowany żywcem.
A.G I było fajnie. Ale brakowało pewnego chłopca.
A.C Następnego dnia spotkali się w parku i rozmawiali długo.
A.G Łamanie reguł jest świetne!
A.C Ale skończyły się dobre czasy i rozeszli się w niezgodzie.
A.G Will Turner is the best! (aha okej)
A.C Ale przyleciał Smaug i dał im skarb przeklęty.
A.G A tamten chłopak pocałował dziewczynę.
A.C A potem wzięli ślub i mieli piękne dzieci - elfy.
A.G Życie jest fajne! 

Taak, my chyba nie jesteśmy zbyt normalne... Nie zapomnę tej lekcji nigdy! Narka!

wtorek, 15 listopada 2016

Witam ponownie! W piątek nasza reprezentacja rozegrała fantastyczny mecz. Naszym przeciwnikiem była Rumunia, wcale nie łatwy orzech do zgryzienia. Jednak nasi dzielni chłopcy poradzili sobie wyśmienicie! oto skład  drużyny polskiej w tym meczu: 

Łukasz Fabiański - Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk - Karol Linetty, Grzegorz Krychowiak - Jakub Błaszczykowski, Piotr Zieliński, Kamil Grosicki - Robert Lewandowski

Podczas pierwszej połowy naszym reprezentantom szło bardzo dobrze, cały czas trzymali inicjatywę, nie dawali Rumunom żadnych szans do podjęcia ataku. Na specjalną pochwałę zasłużył Łukasz Piszczek, którego wszędzie było pełno, podawał, blokował, zasłużył na miano piłkarza meczu. W pierwszej połowie Grosicki przebiegł jak petarda przez całe boisko z piłką do bramki przeciwników i ominąwszy wszystkich obrońców, strzelił pięknie w środek bramki. Jak zwykle nasz bramkarz Fabiański nie dawał się zaskoczyć i bronił każdy atak na swoją bramkę. Jednak najgorszym momentem tego spotkania było to, co przydarzyło się Robertowi Lewandowskiemu. Podczas drugiej połowy meczu dwukrotnie kibice wystrzelili na boisko petardy tuż przy bramce Polaków. O mało co, a pierwsza trafiłaby w Fabiańskiego. Natomiast gdy odpalono drugą, Robert Lewandowski podszedł do niej (zamiast się odsunąć!) i pokazywał innym, że coś się dymi. Mgnienie oka później petarda wystrzeliła, a nasz światowej klasy napastnik padł na ziemię. Trzeba przyznać, że wyglądało to zjawiskowo... Można by pomyśleć, że po czymś takim zejdzie z boiska, lecz nie, on grał dalej. I do tego strzelił Rumunom jako zemstę dwa gole. Stał się bohaterem!

piątek, 4 listopada 2016

Wybaczcie mi tą małą przerwę. Dni są coraz krótsze, wcześniej się robi ciemno, stąd też wrażenie, że ma się mniej czasu na zrobienie niezbędnych rzeczy, a cóż dopiero tych "przyjemnych", dodatkowych. W dodatku wczoraj na całej naszej ulicy nie było prądu, tata musiał zapalić w kominku, żebyśmy nie zamarzli na kosteczki lodu :). Zamierzałam się uczyć do dzisiejszego sprawdzianu z przyrody  (z działu o Ziemi, kontynentach itp) a przynajmniej powtórzyć sobie, by być całkowicie pewną swojej wiedzy, lecz w tych warunkach było to niemożliwe. Miałam lekkie wyrzuty sumienia z  powodu nieuczenia się, jednak cóż zrobić, siła wyższa :). Wyszło na to, że zamiast przerzucać w panice strony zeszytu, reflektując się, że chyba jednak nic nie umiem, spokojnie czytałam sobie - w bardzo klimatycznej atmosferze -  książkę pt."Tancerze" Elżbiety Jackiewiczowej przy świecach (opowiada ona perypetie z życia kilku studentów i licealistów w latach powojennych, których historie  są ze sobą powiązane)... Bardzo mądrze, ale co miałam zrobić? Chyba lepiej wysilać oczy żeby skończyć dobrą książkę niż by uczyć się czegoś, co się umie wystarczająco... Odchodząc od tematu szkoły, nie lubię, jak tak szybko się zmierzcha, jak teraz, robię się wtedy wcześniej  śpiąca. 







Nie bierzcie ze mnie przykładu. ;)