Wybaczcie mi tą małą przerwę. Dni są coraz krótsze, wcześniej się robi ciemno, stąd też wrażenie, że ma się mniej czasu na zrobienie niezbędnych rzeczy, a cóż dopiero tych "przyjemnych", dodatkowych. W dodatku wczoraj na całej naszej ulicy nie było prądu, tata musiał zapalić w kominku, żebyśmy nie zamarzli na kosteczki lodu :). Zamierzałam się uczyć do dzisiejszego sprawdzianu z przyrody (z działu o Ziemi, kontynentach itp) a przynajmniej powtórzyć sobie, by być całkowicie pewną swojej wiedzy, lecz w tych warunkach było to niemożliwe. Miałam lekkie wyrzuty sumienia z powodu nieuczenia się, jednak cóż zrobić, siła wyższa :). Wyszło na to, że zamiast przerzucać w panice strony zeszytu, reflektując się, że chyba jednak nic nie umiem, spokojnie czytałam sobie - w bardzo klimatycznej atmosferze - książkę pt."Tancerze" Elżbiety Jackiewiczowej przy świecach (opowiada ona perypetie z życia kilku studentów i licealistów w latach powojennych, których historie są ze sobą powiązane)... Bardzo mądrze, ale co miałam zrobić? Chyba lepiej wysilać oczy żeby skończyć dobrą książkę niż by uczyć się czegoś, co się umie wystarczająco... Odchodząc od tematu szkoły, nie lubię, jak tak szybko się zmierzcha, jak teraz, robię się wtedy wcześniej śpiąca.

 |
|
Nie bierzcie ze mnie przykładu. ;)
Też nie lubię kiedy szybko jest ciemno. SUPEREXTRAZAJEFAJNY BLOG! :) Gratki;)
OdpowiedzUsuńPotteromaniaczka i Książkoholiczka :)
Pozdro ;)
Dziękuję, moja kochana BFF!!! :)
Usuń