czwartek, 15 grudnia 2016

Opowiadanie cz. 2 Zmiana planów! Jednak będę zamieszczać to opowiadanie w "kawałkach" :). 

Gdy kolejne promienie wdarły się do wnętrza, dziewczyna otworzyła oczy. Przez moment nie wiedziała, gdzie się znajduje, albowiem dawno nie odwiedzała swojej kuzynki, lecz po chwili przypomniała sobie, że dziś jest ten „wielki dzień”. Uśmiechnęła się do siebie kpiąco, wyrażając w ten sposób cały swój stosunek do tego typu spraw. Dziarsko zerwała się z posłania i podbiegła do okna. Wyjrzała na znajdujące się na zewnątrz bujne lasy stanowiące naturalną ochronę warowni, które skąpane w  promieniach słońca wyglądały tajemniczo i… magicznie. Westchnęła z rozkoszą, mocując się z zacinającymi się okiennicami i wdychając świeże, słodkie powietrze, które powoli napełniało ją energią, która pomoże jej przetrwać nadchodzące oświadczyny. Napatrzywszy się, stwierdziła, że musi niezwłocznie namalować to, co zobaczyła. Pracowała szybko i zręcznie, pod wpływem natchnienia nie zastanawiała się, co robić, po prostu  zdała się na to coś, co kierowało jej ręką. Prawie skończyła, gdy usłyszała delikatne pukanie.                        
 – Panienko, czas wstawać, niedługo śniadanie. Dziś jest wielki dzień, wszystko musi się odbyć w zwykłym porządku. Nie możemy sobie pozwolić na opóźnienie. – Dwórka mówiła zdenerwowanym, pełnym niepokoju głosem. Elizabeth rozumiała, że służba musi być tego dnia w pełnej gotowości, więc aby nie dodawać im pracy, odpowiedziała, że już się przygotowuje. Przystanęła przed szafą i otworzyła ją, zastanawiając się, którą suknię włożyć. Wtem wydała okrzyk zdumienia: w jej wnętrzu oprócz jej dwóch sukni znajdowała się jeszcze jedna – piękna, uszyta z jedwabiu najlepszej jakości, w kolorze jasnego różu. Nigdy nie miała na sobie tak szykownego stroju. Nie dlatego, że jej ojca nie było stać na to, lecz ponieważ  ona nie chciała, by jej koleżanki z niższej kasty społecznej czuły się od niej gorsze. Ubierała tedy proste, pozbawione ozdób stroje. Teraz w jej garderobie wisiała ta niezwykła suknia, a ona nie miała pojęcia, skąd się tam wzięła. Jednak po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że musiał ją tu ktoś przynieść, gdy ona była pogrążona we śnie, aby ze względu na doniosłość dnia ubrana była bardziej  „po królewsku”. Założyła więc ów anonimowy dar, rozczesała swe długie, złociste loki, przypudrowała policzki różem i przejrzawszy się w zwierciadle, stwierdziła, że jest gotowa. Była zaciekawiona, wiedziała bowiem, że właśnie podczas śniadania pozna przyszłego męża kuzynki Annabelli oraz jego młodszego brata.                                                                 

 * * *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz