wtorek, 27 grudnia 2016

25 grudnia zmarł wybitny piosenkarz George Michael. Jest mi bardzo smutno z tego powodu. Dlaczego tak jest, że ci najbardziej uzdolnieni - Whitney Houston, Michael Jackson  i teraz jeszcze George - umierają tak młodo? Choć może to dla nich lepiej, że nie doświadczą starości i będą zapamiętani przez ludzkość jako pełni energii i życia? Są to pytania, na które nie potrafię odpowiedzieć. W każdym razie, żałuję, że nie będę miała okazji pójść na jego koncert... 


czwartek, 15 grudnia 2016

Opowiadanie cz. 2 Zmiana planów! Jednak będę zamieszczać to opowiadanie w "kawałkach" :). 

Gdy kolejne promienie wdarły się do wnętrza, dziewczyna otworzyła oczy. Przez moment nie wiedziała, gdzie się znajduje, albowiem dawno nie odwiedzała swojej kuzynki, lecz po chwili przypomniała sobie, że dziś jest ten „wielki dzień”. Uśmiechnęła się do siebie kpiąco, wyrażając w ten sposób cały swój stosunek do tego typu spraw. Dziarsko zerwała się z posłania i podbiegła do okna. Wyjrzała na znajdujące się na zewnątrz bujne lasy stanowiące naturalną ochronę warowni, które skąpane w  promieniach słońca wyglądały tajemniczo i… magicznie. Westchnęła z rozkoszą, mocując się z zacinającymi się okiennicami i wdychając świeże, słodkie powietrze, które powoli napełniało ją energią, która pomoże jej przetrwać nadchodzące oświadczyny. Napatrzywszy się, stwierdziła, że musi niezwłocznie namalować to, co zobaczyła. Pracowała szybko i zręcznie, pod wpływem natchnienia nie zastanawiała się, co robić, po prostu  zdała się na to coś, co kierowało jej ręką. Prawie skończyła, gdy usłyszała delikatne pukanie.                        
 – Panienko, czas wstawać, niedługo śniadanie. Dziś jest wielki dzień, wszystko musi się odbyć w zwykłym porządku. Nie możemy sobie pozwolić na opóźnienie. – Dwórka mówiła zdenerwowanym, pełnym niepokoju głosem. Elizabeth rozumiała, że służba musi być tego dnia w pełnej gotowości, więc aby nie dodawać im pracy, odpowiedziała, że już się przygotowuje. Przystanęła przed szafą i otworzyła ją, zastanawiając się, którą suknię włożyć. Wtem wydała okrzyk zdumienia: w jej wnętrzu oprócz jej dwóch sukni znajdowała się jeszcze jedna – piękna, uszyta z jedwabiu najlepszej jakości, w kolorze jasnego różu. Nigdy nie miała na sobie tak szykownego stroju. Nie dlatego, że jej ojca nie było stać na to, lecz ponieważ  ona nie chciała, by jej koleżanki z niższej kasty społecznej czuły się od niej gorsze. Ubierała tedy proste, pozbawione ozdób stroje. Teraz w jej garderobie wisiała ta niezwykła suknia, a ona nie miała pojęcia, skąd się tam wzięła. Jednak po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że musiał ją tu ktoś przynieść, gdy ona była pogrążona we śnie, aby ze względu na doniosłość dnia ubrana była bardziej  „po królewsku”. Założyła więc ów anonimowy dar, rozczesała swe długie, złociste loki, przypudrowała policzki różem i przejrzawszy się w zwierciadle, stwierdziła, że jest gotowa. Była zaciekawiona, wiedziała bowiem, że właśnie podczas śniadania pozna przyszłego męża kuzynki Annabelli oraz jego młodszego brata.                                                                 

 * * *

wtorek, 6 grudnia 2016

Były już teledyski, recenzje książek, obrazki i refleksje... Nadszedł czas na opowiadanie. Przedstawiam fragment mojego najnowszego dzieła, które niedawno ukończyłam. Jeśli będzie ktoś ciekaw, jak się ono zakończy, proszę pisać do mnie na pocztę: alekandra.cichon@gmail.com. Przyjemnej lektury!!!

Książęce zaręczyny

Był mglisty, wiosenny poranek. Na tle zielonych wzgórz rysował się  potężny  zamek. Mimo masywności jego murów stwarzał dookoła siebie aurę majestatu i gracji. Lasy bukowe tworzyły jego naturalną ochronę przed wrogiem. Słońce złocistą smugą wpadało przez okno małej komnaty w wieży, oświetlając twarz jej mieszkanki pogrążonej w głębokim śnie. Przebywała w krainie cieni, nie wiedząc, co przyniesie ten dzień. Rozrzucone na poduszkach płowe włosy tworzyły dookoła jej twarzy aureolę, podkreślając delikatność jej rysów. Drobne dłonie barwy kości słoniowej spoczywały skrzyżowane na piersiach. Nic nie zakłócało ciszy w tym sennym pomieszczeniu prócz miarowego oddechu dziewczyny.  Obok łoża stał niewielki kuferek, zawierający większość przedmiotów należących do śpiącej. W dębowej, solidnej szafie wisiały tylko dwie sukienki – jedna błękitna, przeznaczona na specjalne okazje, a druga liliowa, służąca jako strój codzienny. Nie miała nic więcej, ponieważ była tu tylko przejazdem.  Jako kuzynka księżniczki Annabelli została zaproszona na jej oficjalne zaręczyny z bogatym dworzaninem , które miały się odbyć już dzisiaj. Wysłana przez ojca razem z dworzanami stawiła się na zamku poprzedniego ranka, aby uczestniczyć w ostatnich gorączkowych przygotowaniach.  Z pogardą myślała o czymś takim jak zaręczyny, zwłaszcza w wieku jej ciotecznej siostry, która nie miała jeszcze osiemnastu lat. Ona sama była jeszcze młodsza ( w poprzednim miesiącu skończyła piętnasty rok życia i z tej okazji otrzymała od ojca pierścień z ametystem oraz elegancki sztylet w rękojeści zdobionej barwami króla, aby mogła się obronić przed wrogami), lecz nie miała zamiaru przejmować się czymś takim jak romanse i bawiło ją, gdy jej wysoko urodzone koleżanki opowiadały  z zapałem o obiektach swych nieodwzajemnionych uczuć. Wiedziała, że kiedyś i na nią przyjdzie czas, ale na razie żyła bez sercowych rozterek. Miała wystarczająco dużo innych problemów. Matka jej zmarła na nieuleczalną chorobę, gdy miała ona siedem lat. Była wystarczająco duża, by pojąć ogrom tragedii i by pamiętać. To było najgorsze. Na samym początku budziła się co noc z niepohamowanym płaczem, tłumiąc go czym prędzej, by nie obudzić ojca. Z biegiem czasu rana się zabliźniła, lecz pozostał trwały ślad. Nauczyła się normalnie funkcjonować i wróciła do życia. Jednak w jej tacie – który jako młodszy brat króla pełnił równie ważną funkcję w państwie – ból pozostał taki sam, nie dało się go niczym uśmierzyć.  W ciągu tych paru lat coraz bardziej podupadał na duchu i zdrowiu. Najlepsi znachorzy królestwa przysyłani przez rozgniewanego króla podtrzymywali jego stan jako tako w stabilności, jednak załamywali ręce i mówili, że nie jest możliwe zrobić nic więcej bez jego woli do życia. Tylko przy córce ożywiał się i nawet rozmawiał z nią, co było odmianą, gdyż większość dnia spędzał wpatrzony w jeden punkt. Więc jak widać nie miała czasu na zakochanie  się.                                                                    


 


niedziela, 27 listopada 2016



Hejka! Zamieszczam kilka  moich pospiesznych obrazków z programu paint, aby nie zaniedbać na tym blogu jeszcze jednej mojej wielkiej pasji - rysowania.  Wolę przelewać swoje artystyczne wizje na papier aniżeli na komputer, jednakże kieruję się zasadą, że należy spróbować wszystkiego. ;) 

 
 
 
 
 

środa, 16 listopada 2016

Hejka! Dzisiaj było w szkole superowo! Dostałam szóstkę z przyrody z odpowiedzi przy mapie. Było nam wszystkim bardzo wesoło, mieliśmy dwa zastępstwa. Ale najfajniej było na matematyce. Było sprawdzanie głów u pani pielęgniarki i zostałyśmy z Alinką (mają BFF) w sali. Było czadowo! Słuchałyśmy sobie muzyki - Shawn Mendes "Treat you better" i Beyonce "Broken - hearted girl"- i ułożyłyśmy super historyjkę. Pisałyśmy na zmianę zdania i zaginałyśmy kartkę, by ta druga  nie widziała poprzedniego. Wyszło nam bardzo sensowne opowiadanie,  nasze zdania (niektóre!) łączyły się ze sobą. Zresztą, zobaczcie sami: 
A.C - ja
A.G - Alinka
Historyjka 
A.C Dawno, dawno temu żyła sobie księżniczka.
A.G A niegrzeczna dziewczynka skakała po ławkach i zabiła Katy Perry. (xd)
A.C I wpadł do kotła i został ugotowany żywcem.
A.G I było fajnie. Ale brakowało pewnego chłopca.
A.C Następnego dnia spotkali się w parku i rozmawiali długo.
A.G Łamanie reguł jest świetne!
A.C Ale skończyły się dobre czasy i rozeszli się w niezgodzie.
A.G Will Turner is the best! (aha okej)
A.C Ale przyleciał Smaug i dał im skarb przeklęty.
A.G A tamten chłopak pocałował dziewczynę.
A.C A potem wzięli ślub i mieli piękne dzieci - elfy.
A.G Życie jest fajne! 

Taak, my chyba nie jesteśmy zbyt normalne... Nie zapomnę tej lekcji nigdy! Narka!

wtorek, 15 listopada 2016

Witam ponownie! W piątek nasza reprezentacja rozegrała fantastyczny mecz. Naszym przeciwnikiem była Rumunia, wcale nie łatwy orzech do zgryzienia. Jednak nasi dzielni chłopcy poradzili sobie wyśmienicie! oto skład  drużyny polskiej w tym meczu: 

Łukasz Fabiański - Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk - Karol Linetty, Grzegorz Krychowiak - Jakub Błaszczykowski, Piotr Zieliński, Kamil Grosicki - Robert Lewandowski

Podczas pierwszej połowy naszym reprezentantom szło bardzo dobrze, cały czas trzymali inicjatywę, nie dawali Rumunom żadnych szans do podjęcia ataku. Na specjalną pochwałę zasłużył Łukasz Piszczek, którego wszędzie było pełno, podawał, blokował, zasłużył na miano piłkarza meczu. W pierwszej połowie Grosicki przebiegł jak petarda przez całe boisko z piłką do bramki przeciwników i ominąwszy wszystkich obrońców, strzelił pięknie w środek bramki. Jak zwykle nasz bramkarz Fabiański nie dawał się zaskoczyć i bronił każdy atak na swoją bramkę. Jednak najgorszym momentem tego spotkania było to, co przydarzyło się Robertowi Lewandowskiemu. Podczas drugiej połowy meczu dwukrotnie kibice wystrzelili na boisko petardy tuż przy bramce Polaków. O mało co, a pierwsza trafiłaby w Fabiańskiego. Natomiast gdy odpalono drugą, Robert Lewandowski podszedł do niej (zamiast się odsunąć!) i pokazywał innym, że coś się dymi. Mgnienie oka później petarda wystrzeliła, a nasz światowej klasy napastnik padł na ziemię. Trzeba przyznać, że wyglądało to zjawiskowo... Można by pomyśleć, że po czymś takim zejdzie z boiska, lecz nie, on grał dalej. I do tego strzelił Rumunom jako zemstę dwa gole. Stał się bohaterem!

piątek, 4 listopada 2016

Wybaczcie mi tą małą przerwę. Dni są coraz krótsze, wcześniej się robi ciemno, stąd też wrażenie, że ma się mniej czasu na zrobienie niezbędnych rzeczy, a cóż dopiero tych "przyjemnych", dodatkowych. W dodatku wczoraj na całej naszej ulicy nie było prądu, tata musiał zapalić w kominku, żebyśmy nie zamarzli na kosteczki lodu :). Zamierzałam się uczyć do dzisiejszego sprawdzianu z przyrody  (z działu o Ziemi, kontynentach itp) a przynajmniej powtórzyć sobie, by być całkowicie pewną swojej wiedzy, lecz w tych warunkach było to niemożliwe. Miałam lekkie wyrzuty sumienia z  powodu nieuczenia się, jednak cóż zrobić, siła wyższa :). Wyszło na to, że zamiast przerzucać w panice strony zeszytu, reflektując się, że chyba jednak nic nie umiem, spokojnie czytałam sobie - w bardzo klimatycznej atmosferze -  książkę pt."Tancerze" Elżbiety Jackiewiczowej przy świecach (opowiada ona perypetie z życia kilku studentów i licealistów w latach powojennych, których historie  są ze sobą powiązane)... Bardzo mądrze, ale co miałam zrobić? Chyba lepiej wysilać oczy żeby skończyć dobrą książkę niż by uczyć się czegoś, co się umie wystarczająco... Odchodząc od tematu szkoły, nie lubię, jak tak szybko się zmierzcha, jak teraz, robię się wtedy wcześniej  śpiąca. 







Nie bierzcie ze mnie przykładu. ;)

wtorek, 25 października 2016

Recenzja książki „Hyperversum”
Pierwszy  raz zetknęłam się z tą książką na targach książki w 2014 (?) roku, a właściwie nie ja, tylko Weronika – moja siostra. Początkowo wydawało mi się, że będzie ona ( ta książka) dla mnie za poważna i myślałam, że będę musiała na nią jeszcze trochę poczekać…Jednak los chciał inaczej. Stało się tak, że siostra ma pojechała na wakacje na obóz, a ja nie miałam co czytać. Mama zniosła mi z półki właśnie „Hyperversum”. Nie wiedząc, czego się spodziewać, zabrałam się do czytania, postanawiając, że najwyżej przestanę i odłożę  ją na miejsce. Tak zaczęła się moja przygoda z powieścią Cecilii Randall. Ian, Daniel, Judy i Martin wraz z Donną i Carlem są młodymi ludźmi żyjącymi we współczesnym świecie, którzy w wolnym czasie lubią odreagowywać rutynowe czynności, przenosząc się do wirtualnego świata gry Hyperversum, która bardzo prawdziwie ukazuje realia  czasów, w których postanowią się znaleźć. Jednak pewnego razu gra przenosi ich NAPRAWDĘ w czasie i przestrzeni, a dokładnie do XIII w. Czy uda im się odnaleźć w tym dziwnym, jakże innym od naszego świecie bez nowoczesnych urządzeń czy nawet elektrycznego oświetlenia? Jak się zachowa każdy z nich w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa? Czy wrócą do domu? Na te pytania dostać odpowiedź można tylko przeczytawszy tę książkę – chyba że ktoś lubi spoilery :) . Mogę zapewnić, że czyta się ją lekko, szybko i nie ma mowy o nudzie… Aby zachęcić wielbicielki romansideł, wspomnę o tym, że znajduje się w niej także  wątek miłosny, natomiast dla chłopców dodam, że również opisy pojedynków i turniejów rycerskich są bez zarzutu. Streszczając się, nie jest to bezwartościowy chłam, który czyta się tylko dlatego, że nie ma się nic lepszego, tylko ciekawa, wartościowa powieść przygodowo – historyczno – science fiction, napisana w przystępny, niebanalny sposób. Gorąco polecam


niedziela, 23 października 2016

Hejka!!! Wczoraj przeżyłam niesamowity dzień. Rozumiem już, co  znaczy siła sztuki. Było mi dane uczestniczyć w niezwykłym wydarzeniu, jakim jest bez wątpienia spektakl "Hamlet" w teatrze "Stu". Zawdzięczam te różne emocje, które odczuwałam m.in. fantastycznej grze  aktorów, jak i magicznym efektom dźwiękowym: odgłosom burzy, muzyce, również wodzie na scenie i szczurom wychodzącym ze szpary nadającym sztuce klimat.  Jednak tytułowy Hamlet najbardziej wstrząsnął moją duszą. Dziękuję panu Krzysztofowi Kwiatkowskiemu za to, jak pięknie i autentycznie (lecz bez przesadnej dramaturgii) odegrał rolę syna cierpiącego po śmierci ojca i pragnącego zemsty na jego zabójcy. Czekałam od zeszłego roku na ten dzień, odkąd moja mama z siostrą  były na tym przedstawieniu i wróciły z niego  tak jak  ja poruszone. Lecz to nie wszystko. Pomimo, że niektórzy w to wątpili, ja miałam nadzieję, że mimo jego sławy uda mi się zamienić choć słowo z tym wybitnym aktorem. I proszę, udało się. Zdobyłam autograf pana Krzysztofa, jak i również pana Michała Meyera, który wcielił się w rolę brata Ofelii - Laertesa. Jestem pewna, że nigdy nie zapomnę tych nieziemskich czterech godzin. Jakże trudno przejść nad nim do porządku dziennego... Polecam wszystkim ten spektakl!

"Być, albo nie być, oto jest pytanie" - Wiliam   Szekspir "Hamlet"

poniedziałek, 17 października 2016

Siemka! W piątek 14.10.16  zdarzyło się coś, co porządnie mną wstrząsnęło. Teraz też się trzęsę się na samą myśl o tym, co się mogło stać... Ale na szczęście się nie stało. Uświadomiło mi to jeszcze mocniej, jak bardzo kruche jest życie ludzkie i że należy się cieszyć każdą chwilą na tym świecie i nie przejmować się drobnostkami (na przykład kłótnią lub złą oceną w szkole), gdyż nie znamy dnia ani godziny, kiedy przyjdzie nam opuścić ten ziemski padół.
Taki mam teraz melancholijny i skłaniający do przemyśleń nastrój. A przy okazji takiego tematu zamieszczam jeden z moich wierszyków:

Ostatnia podróż

Kiedy będziemy odbywać nasz ostatni rejs,
Nabierzemy wiatru w  żagle aż po morza kres.
Nikt i nic nas nie powstrzyma,
Przed naszymi bystrymi oczyma,
Nie skryje się żaden zwierz.
Przemierzymy lasy i doliny,
Każdy nieznany zakątek sprawdzimy
Czy na nim osiąść uda się.
Więc kiedy wreszcie przyjdzie ten dzień,
To bądź gotowym i nie bój się,
Bo ze mną nie spotka nic złego cię.

Nie jest może idealny, ale ujdzie. Piszcie, czy Wam się podoba i nie wahajcie się krytykować. Każdy, aby się rozwijać, potrzebuje, aby ktoś inny go nakierował na właściwą ścieżkę. ;)
Na razie!

niedziela, 16 października 2016


Nie byłam nigdy wielką fanką tego wokalisty. Wiedziałam tyle, że istnieje i ma dość fajne piosenki. Jechałam sobie ostatnio samochodem i została odtworzona pierwszy raz nowość, "24k Magic", która mi się nie za bardzo podobała. Jednak z ciekawości otworzyłam komputer i wpisałam jego imię i nazwisko w wyszukiwarce youtube. Kliknęłam na przypadkową transmisję i... Całkowicie mnie oczarował. Oto on:



A to druga, która również jest śliczna! Niezwykłe jest to, jak on patrzy na tą dziewczynę. Szkoda, że teraz stał się takim gogusiem i pieniądze uderzyły mu do głowy.


czwartek, 13 października 2016

Hejka!!!
Oto kilka filmowych parek lub tych, którzy moim zdaniem powinni być razem:
Tris i Tobias - "Niezgodna"
Katniss i Gale ( nie byli ) - "Igrzyska Śmierci"
Will Turner i Elisabeth Swann - "Piraci z Karaibów"

Bella i Jacob ( nie byli) - "Zmierzch"
Hermiona i Ron  - "Harry Potter"

Arwena i Aragorn - "Władca Pierścieni"
Annabeth i Percy - "Percy Jackson i bogowie olimpijscy"


środa, 12 października 2016

Hejka!!! Mam na imię Aleksandra i mam 12 lat. Założyłam tego bloga, ponieważ chciałabym podzielić się z Wami moimi pasjami i zainteresowaniami oraz zachęcić Was do czytania książek i oglądania filmów. Może mi się to uda, a może nie... Zobaczymy. Oto kilka moich ulubionych:
  • "Niezgodna", "Zbuntowana", "Wierna" - Veronica Roth
  • "Zwiadowcy" - John Flanagan
  • "Hyperversum"- Cecilia Randall
  • "Władca Pierścieni" - J.R.R. Tolkien
  • "Igrzyska śmierci" - Susan Collins ( oglądałam film, książkę zaczęłam )
  • "Percy Jackson i bogowie olimpijscy", "Olimpijscy herosi" i "Kroniki rodu Kane"-   Rick  Riordan
  • "Harry Potter" - J.K. Rowling
  • "Winnetou" - Karol May
  • "Opowieści z Narnii" - S.C. Lewis
  •  Kryminały Agathy Christie
Z książek to tyle, natomiast jeśli chodzi o filmy:
  • "Narzeczony mimo woli" -  Sandra Bullock i Ryan Reynolds
  • "Ona to on" -  Channing Tatum i Amanda Bynes
  • "Mamma Mia" - Meryl Streep, Amanda Sayfried, Collin Firth i Pearce Brosnan
  • "Flicka"
  • "Zaklinacz koni" 
  • "Pan od muzyki"
  • "Rozważna i romantyczna"- Kate Winslet, Emma Thompson, Hugh Grant, Alan Rickman
  • "Titanic"- Leonardo di Caprio,  Kate Winslet
  • "Notting Hill" - Julia Roberts, Hugh Grant
  • "Piraci z Karaibów" - Keira Knightley, Orlando Bloom, Johny Deep
  • A Wy, jakie lubicie książki i filmy? Koniecznie napiszcie.
Pozdrawiam
Aleksa